Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks


„Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks” – to trzeci tom niepowtarzalnego cyklu, ze wspaniałymi ilustracjami Marianny Sztymy.


Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks„Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks” – to trzeci tom niepowtarzalnego cyklu, w którym zebrane zostało wszystko, co wyszło spod pióra najpopularniejszego polskiego twórcy dla dzieci. Ten tom zawiera „Akademię pana Kleksa”, „Podróże pana Kleksa” oraz „Tryumf pana Kleksa”.

Powróćmy na ulicę Czekoladową, do magicznej szkoły, gdzie dzieci uczy się zaskakujących przedmiotów – kleksografii, przędzenia liter oraz leczenia chorych sprzętów. A wszystko to za sprawą niezwykłego nauczyciela – Ambrożego Kleksa, doktora filozofii, chemii i medycyny, ucznia i asystenta słynnego doktora Paj-Chi-Wo, profesora matematyki i astronomii na uniwersytecie w Salamance.

Ten jedyny w swoim rodzaju hołd dla twórczości Jana Brzechwy obejmuje cztery tomy:

Bajki (maj 2016)
Wiersze (październik 2016)
Pan Kleks (maj 2017)
Teatrzyki (październik 2017)

Jan Brzechwa (1900–1966) był z zawodu adwokatem, uznanym w Polsce i w Europie specjalistą z zakresu prawa autorskiego. Naprawdę nazywał się Jan Lesman. Debiutował bardzo młodo: jako piętnastoletni chłopiec ogłosił w czasopiśmie „Sztandar” swoje pierwsze, młodzieńcze wiersze, które podpisał używanym później przez całe życie pseudonimem Brzechwa (pseudonim ten, oznaczający tylną, końcową część strzały, wymyślił jego stryjeczny brat, Bolesław Leśmian). Pisał utwory poetyckie dla dorosłych, utwory satyryczne do kabaretów i teksty piosenek.

Marianna Sztyma urodzona w 1973 roku Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Autorka ilustracji prasowych (m.in. dla „Twojego Stylu”, „Press”, „Newsweeka”, „Wysokich Obcasów”, „Zwierciadła”, „Elle” czy „Wprost”), ale także ilustracji do wielu książek dla dzieci. Zilustrowała między innymi: „Oto kot” Pauliny Wierzby, „Parasol pana Pantalona” Zbigniewa Dmitroca, „Legendę o głowie wawelskiej” Anny Chachulskiej, „Jak zostałam wiedźmą” Doroty Masłowskiej, „Metrykę nocnika” Iwony Wierzby oraz autorską „Zajączkę”. Rysuje także krótkie komiksy i projektuje okładki do książek. Wielbicielka opowieści graficznych. Mieszka na Pogórzu Izerskim z kotami i psami.


Jan Brzechwa
Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks
Ilustrator: Marianna Sztyma
Seria: Z Biblioteki Wydawnictwa „Nasza Księgarnia”
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Premiera w tej edycji: 24 maja 2017
 

 

Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks

Wstęp

Bohaterowie książek dzieciństwa wędrują po całym świecie, przekraczają granice państw i kontynentów, niestraszne im bezkresne oceany, arktyczne wichury ani pustynne spiekoty. Spotkać ich można wszędzie, gdzie tylko sięga drukowane słowo, gdzie dzieci wyciągają ręce po książki, a dorośli ze skrońmi oprószonymi siwizną z rozrzewnieniem wspominają lektury swoich młodych lat. Granice rodzinnych Włoch porzucił, by przewędrować wszystkie kontynenty mały Pinokio – drewniany pajacyk, któremu nos rósł, gdy z jego ust wymykało się kłamstwo. Dla światowej sławy przekroczyła granice rodzinnej Szwecji Pippi Pończoszanka, która swoje marchewkowe włosy splatała w dwa sterczące warkoczyki, nosiła długie pończochy – jedną brązową, drugą czarną, i za duże buty. O Kubusiu Puchatku, który swoje istnienie zawdzięcza Brytyjczykom, pamięta każde dziecko od najmłodszych lat: wśród dziecięcych zabawek i „przytulanek” nie może przecież zabraknąć pluszowego niedźwiadka. Francuzom dzieci całego świata zawdzięczają Małego Księcia, który żył na jednej z planet, skąd pewnego dnia, po długiej podróży, przywędrował na Ziemię. Czesi obdarowali nas rozbójnikiem Rumcajsem i jego synkiem Cypiskiem, Niemcy – Dziadkiem do Orzechów, Finowie – Muminkami, Arabowie – Sindbadem, Ali Babą i Aladynem z cudowną lampą, Duńczycy – Calineczką i Małą Syreną…
Nie jest ważne, kiedy zrodziła te postaci pisarska wyobraźnia. Kubuś Puchatek ma już prawie wiek, a Calineczka – niemal dwa wieki. I cóż z tego? Przy każdej lekturze, przy każdym czytaniu ożywają, młodzi i piękni. Czas ich omija.
Jest wśród tych niezwykłych postaci również bohater polskiej książki dziecięcej: pan Kleks, genialny nauczyciel, mędrzec i mag. Pierwszą z trzech poświęconych mu opowieści pisał Jan Brzechwa w strasznych czasach drugiej wojny światowej, jakby wbrew rzeczywistości, wbrew okrucieństwom, przemocy, prześladowaniom i śmierci. Może uciekał od koszmarnych przeżyć w świat wyobraźni, gdzie czuł się bezpieczny i szczęśliwy, jak uczniowie ukrytej za murem Akademii? Może pisał historię o szkole marzeń, dając w ten sposób dowód wiary, że muszą nadejść czasy, gdy dziecięce sny wreszcie się spełnią? A może pisał po to, żeby optymizmem i uśmiechem zarażać dzieci, którym czytał fragmenty książki? Dziś trudno odpowiedzieć na te pytania. Jan Brzechwa był człowiekiem radosnym, optymistycznie nastawionym do życia. Akademia pana Kleksa wyrastała z tej jego wewnętrznej radości i siły, była dowodem na to, że nawet w najtrudniejszych czasach nie musimy poddawać się nastrojom zniechęcenia i niewiary.
Władysław Rymkiewicz, przyjaciel Jana Brzechwy, wspominał: „Janek był mizerny i wychudzony, ale humor i optymizm nie opuszczały go […] Przynosił rękopisy swoich wierszy i opowiadań: Akademia Pana Kleksa i Pan Drops i jego trupa. Nasza dwunastoletnia córka i dziesięcioletni syn byli zafascynowani urzekającym dowcipem i poezją tych utworów. Pragnąc się Jankowi zrewanżować za gratisowe spotkania autorskie, zapraszaliśmy go na skromne okupacyjne obiady. Pewnego dnia moja żona przygotowała zawiesistą zupę grzybową […] Niestety, mój syn, pełen temperamentu, zaczął biegać od ściany do ściany i potrącił rondel. Szkoda jak na owe czasy była niepowetowana! Po grzybowej zupie zostało tylko wspomnienie. Musieliśmy tym razem kontentować się kawą zbożową i razowym chlebem. Janek nie tracił humoru, ale po wojnie wyznał, że w dniu fatalnej katastrofy był bardziej głodny niż zwykle”.
Po zakończeniu wojny, w 1946 r., powieść ukazała się drukiem z ilustracjami przyjaciela autora, słynnego grafika Jana Marcina Szancera. Potem powstały dalsze dwa tomy opowieści o Panu Kleksie: Podróże pana Kleksa (1961) i Tryumf pana Kleksa (1965). Pisał je Brzechwa w czasach już nie tak tragicznych jak wojna, ale na pewno niewesołych, w latach „małej stabilizacji”, gdy marzenia i ambicje miały być dla wszystkich jednakowe, szare, ograniczone do realizacji najpilniejszych potrzeb. Jan Brzechwa kusił cudownym światem, rozpalał dziecięcą wyobraźnię, pozwalał żyć marzeniami, które nie mają granic. Zarażał wiarą w magiczną Akademię, położoną bardzo blisko każdego z nas – na odległość wyciągniętej ręki, która sięga po książkę, na odległość oczu, które zawsze są gotowe do czytania.
Po opowieści o panu Kleksie i jego przygodach sięgały kolejne pokolenia dzieci, by wędrować wprost ku ulicy Czekoladowej, przy której wtajemniczeni mogli znaleźć ukryte wejście do magicznej Akademii, spotkać tam profesora i jego uczniów, by być świadkami niezwykłych zdarzeń. Akademia to szkoła skrojona na miarę dziecięcych marzeń, także tych o wiecznym lenistwie:„Pamiętajcie, chłopcy – rzekł do nas na samym początku pan Kleks – że nie będę was uczył ani tabliczki mnożenia, ani gramatyki, ani kaligrafii, ani tych wszystkich nauk, które są zazwyczaj wykładane w szkołach. Ja wam po prostu pootwieram głowy i naleję do nich oleju”.
I nauczał nieznanych nikomu przedmiotów: kleksografii, przędzenia liter, leczenia chorych sprzętów… Nie była to jednak nauka ani nudna, ani uciążliwa, przeciwnie – rozpalała wyobraźnię, zachęcała do swobody, wzmagała radość, pozwalała doświadczyć, czym jest szczęście: „Kleksografia polega na tym, że na arkuszu papieru robi się kilka dużych kleksów, po czym arkusz składa się na pół i kiedy kleksy rozmazują się po papierze, przybierając kształty rozmaitych figur, zwierząt i postaci… Niekiedy z rozgniecionych kleksów powstają całe obrazki, do których dopisujemy odpowiednie historyjki, wymyślane przez pana Kleksa”.
Czy nie cudowne? Dziś, inaczej niż przed laty, uczniowie nie piszą piórami, które trzeba było uważnie maczać w nalanym do kałamarza atramencie, ale niegdyś właśnie pióra były w powszechnym użyciu w szkole. Chwila nieuwagi – i plama z atramentu gotowa, a wraz z nią połajanki, napomnienia, a niekiedy surowe kary, które spotykały nawet najpilniejszych uczniów. Ale nie tu, nie w Akademii! Bo w Akademii zadaniem uczniów jest właśnie robienie atramentowych plam, później ich rozgniatanie, wreszcie uruchamianie wyobraźni, która pozwala w plamach widzieć najróżniejsze figury i snuć na ich temat opowieści.
Taką właśnie Akademię stworzył profesor Kleks. Był ekscentrycznym nauczycielem i przedziwnym człowiekiem. W wolnych chwilach lubił mówić do siebie rymami, żywił się kulkami z kolorowego szkła, nosił długie kolorowe włosy, brodę i wąsy mieniące się barwami tęczy, szerokie spodnie, długi surdut i kamizelkę, w której dwudziestu czterech kieszeniach mieściło się wszystko, co kiedykolwiek mogłoby się przydać. Chętnie jadał motyle i pijał tajemniczy niebieski płyn. Był podróżnikiem i mędrcem, uczniem słynnego doktora Paj-Chi-Wo, magistrem spraw zmyślonych, doktorem filozofii, chemii i medycyny, profesorem matematyki i astronomii na uniwersytecie w Salamance. To niezwykły mistrz, przewodnik, czarodziej, mądry wychowawca, czuły i subtelny, wrażliwy na wszystkie potrzeby swoich podopiecznych.
Budynek szkoły był tylko częściowo dostępny dla uczniów. Sale szkolne zajmowały parter, sypialnie chłopców i jadalnia mieściły się na pierwszym piętrze, na drugim mieszkał pan Kleks ze szpakiem Mateuszem. A trzecie, najwyższe piętro?
„Na trzecim piętrze przechowywane są tajemnice i nikomu nieznane sekrety pana Kleksa. Nikt nie ma prawa tam wchodzić, a gdyby nawet komuś zechciało się wejść, nie miałby którędy, bo schody doprowadzone są tylko do drugiego piętra i sam pan Kleks dostaje się do swoich sekretów przez komin”.
Wszystkie niewykorzystane pokoje były pozamykane na klucz. Również wejścia do sąsiednich bajek, do których z ogrodu prowadziły żelazne furtki, były pozamykane na srebrne kłódki, a klucze do nich miał jedynie pan Kleks. Strzegł ich i przechował w dużej srebrnej szkatule. Adaś Niezgódka, ukochany uczeń profesora, tak wspomina swoje wyprawy do bajkowych krain:
„…chodziłem do różnych bajek bardzo często w rozmaitych sprawach: a to trzeba było przynieść parę butów z bajki o kocie w butach, a to znów w sekretach pana Kleksa pojawiły się myszy i trzeba było sprowadzić samego kota albo kiedy nie było czym zamieść podwórka, musiałem pożyczyć miotły od pewnej czarownicy z bajki o Łysej Górze”.
Ile jest bajek, do których można przejść z ogrodu? Tego nie wie nikt, nawet ulubieniec pana Kleksa, szpak Mateusz, nie ma o tym pojęcia, mówi, że „oże o, a oże eścioe”, co w jego języku znaczy: może sto, a może dwieście. Podobno Jan Brzechwa powiedział kiedyś: „Ten stary kuglarz Kleks to ja sam”. Chyba jest w tym odrobina prawdy. Profesor Kleks to postać tajemnicza, o której pochodzeniu możemy jedynie snuć domysły. Szpak Mateusz opowiedział kiedyś Adasiowi Niezgódce swoją historię. Wyznał, że wcale nie jest ptakiem, tylko zaklętym księciem, który nie może odzyskać swojej pierwotnej postaci, ponieważ zgubił guzik od magicznej czapki. Z tego zagubionego guzika powstał Pan Kleks. Kiedy więc w pewnym momencie guzik odnajduje się, profesor znika… W jednej z opowieści zamienia się w kałamarz z atramentem… Kim więc jest pan Kleks? Guzikiem? Atramentem? Czarodziejem? Czy coś go łączy z Janem Brzechwą? Myślę, że łączy ich więź magiczna: obaj są czarodziejami. Jan Brzechwa stwarza nieistniejące światy, zaprasza nas, byśmy do nich weszli i przeżyli przygody, które przecież tak naprawdę nigdy się nie zdarzyły! Zaprasza do Akademii, którą wyczarował swoim piórem, do odwiedzenia dziwacznych wysp i królestw, do wyczarowanego przez wyobraźnię świata. Z kolei profesor Kleks oczarowuje swoich uczniów tajemną wiedzą, magicznymi sztuczkami i mądrością. Pisarz potrafi stworzyć książkę, a jego bohater – cudowne przedmioty, na przykład pompkę powiększającą, dzięki której można powiększyć przedmioty do żądanej wielkości.
„Szczególna właściwość powiększającej pompki polega jeszcze na tym, że powiększa ona przedmioty tylko wtedy, gdy tego naprawdę potrzeba, z chwilą zaś gdy potrzeba taka ustaje, ustaje również niezwłocznie działanie pompki i powiększony przedmiot wraca do swego normalnego stanu”.
W drugiej części cyklu, zatytułowanej Podróże pana Kleksa, mamy okazję towarzyszyć bohaterowi w wyprawie ku bajecznym krainom i wyspom: zamieszkałej przez bajarzy Bajdocji, następnie Abecji, Patenonii, Pzrzybrocji, Wysp Gramatycznych, Przylądka Aptekarskiego i Nibycji… W ostatniej, trzeciej części Pan Kleks zawędrował do Alamakoty, gdzie znów czekały go przygody, gdzie znów spotkał niezłomnych przyjaciół, wśród nich ukochanego uczenia Akademii, Adasia Niezgódkę, znów pojawili się wrogowie – z Alojzym Bąblem, który zniszczył sekrety pana Kleksa i doprowadził do upadku jego Akademię.
Trzyczęściowa opowieść o przygodach pana Kleksa należy do najwybitniejszych polskich utworów fantastycznych. Na kilkadziesiąt lat przed powstaniem słynnego cyklu Joanne K. Rowling o przygodach Harry’ego Pottera Jan Brzechwa stworzył zachwycającą opowieść o szkole dla młodych czarodziejów, którzy od swych nauczycieli i mistrzów uczą się nie tylko magicznego rzemiosła, ale również mądrości i wiedzy o życiu, niekiedy gorzkiej i trudnej, kiedy indziej radosnej.
Wznawiany dziesiątki razy Pan Kleks trafił do wszystkich bibliotek, zarówno tych wielkich, jak tych malutkich, położonych na uboczu i z rzadka goszczących poszukiwaczy książkowych wrażeń. W każdej bibliotece szkolnej, w każdej polonijnej, do której zaglądają nasi mali rodacy żyjący zagranicą, wszędzie, gdzie tylko są polskie książki kierowane do młodych odbiorców, można znaleźć opowieść o Panu Kleksie, o Akademii i jej uczniach, szpaku Mateuszu i dziwnej historii guzika od magicznej czapki.
Opowieść Jana Brzechwy przełożono na 16 języków, znają ją dzieci japońskie, czytają mali Bośniacy, Francuzi, Niemcy, Rosjanie, Słowacy, Czesi, Ukraińcy, Hiszpanie, Estończycy… Popularności przysporzyły książce adaptacje filmowe – na podstawie książek o panu Kleksie powstały trzy cieszące się ogromnym powodzeniem filmy: Akademia Pana Kleksa (1983), Podróże Pana Kleksa (1985) i Pan Kleks w Kosmosie (1988). Tytułową rolę grał w tych filmach Piotr Fronczewski. Film okazał się wielkim sukcesem: „Kilometrowe kolejki pod kinami wyświetlającymi Akademię pana Kleksa są najlepszym dowodem, że twórczość Jana Brzechwy oparła się upływowi czasu” – pisano w gazetach.
Na podstawie Akademii pana Kleksa powstał również musical, wystawiany w warszawskim teatrze Roma w 2007 r., wiele, wiele razy na różnych scenach teatralnych wystawiono sceniczne adaptacje powieści. O jednej z tych adaptacji recenzent pisał: „Brzechwa sięgnął do twórczości teatralnej. Jego sztukę dla dzieci, opartą na motywach bajek o Panu Kleksie, wystawił nie byle jaki teatr, ale Narodowy, z największą starannością, żeby nie powiedzieć – przepychem. Rezultat jest taki, że na owego Kleksa trzeba zamawiać bilety na wiele tygodni naprzód”. Inny recenzent donosił: „Na widowni Teatru Narodowego w Warszawie […] spotykamy czterolatki i czternastolatków, śledzących perypetie scenicznych bohaterów jak się wydaje, z równym napięciem”.
Pan Kleks zawsze porywa i czaruje – i w filmie, i na scenie teatralnej, i w książce. Uwodzi zarówno młodych czytelników, jak ich rodziców, dziadków i pradziadków, nauczycieli i uczniów – wszystkich, komu tylko nie są obce dziecięce marzenia o magicznej szkole i prawdziwych mistrzach, takich mistrzach, którzy w trudnych chwilach naszego życia pokażą proste drogi prawdy i zarażą bezgraniczną radością trwania w świecie wyobraźni.
Grzegorz Leszczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *