Historia pewnej dziewczyny


Przeszłość może okazać się Twoim największym wrogiem…


Historia pewnej dziewczynyPacifica w stanie Kalifornia. Na restauracyjnym parkingu ojciec nakrywa swoją trzynastoletnią córkę i jej starszego chłopaka w jednoznacznej sytuacji.

Nie potrzeba wiele czasu, by o tym wydarzeniu dowiedziała się cała okolica. Dziewczynie szybko przypięto łatkę, której nie może się pozbyć mimo upływu kolejnych lat, a od nieprzychylnych spojrzeń nie jest wolna nawet we własnym domu.

Czeka ją trudna walka o zmianę osądu na jej temat i szansę na wyrwanie się z upokarzającej roli miejscowej puszczalskiej.

Powieść nominowana do Nagrody Lincolna, znalazła się też wśród finalistów National Book Award. W 2017 roku ukazał się film telewizyjny, będący reżyserskim debiutem Kyry Sedgwick. W roli głównej Sosie Bacon znana m.in. z serialu „13 powodów” (Netlix) i „Tu i teraz” (HBO).


Sara Zarr
Historia pewnej dziewczyny
Przekład: Hanna Pustuła-Lewicka
Wydawnictwo YA!
Premiera: 18 lipca 2018
 

 

Historia pewnej dziewczyny


Miałam trzynaście lat, kiedy tata przyłapał mnie z Tommym Webberem na tylnym siedzeniu buicka zaparkowanego pod restauracją Chart House w Montara. Był wtorek, jedenasta w nocy. Tommy miał siedemnaście lat i uchodził za przyjaciela mojego brata Darrena.
Nie kochałam go.
Nie jestem nawet pewna, czy go lubiłam.
W samochodzie było zimno, Tommy był na haju i robiliśmy mniej więcej to samo, co kilkanaście razy wcześniej. Powietrze pachniało solą, a ja układałam w głowie opowiadanie o dziewczynie surfującej na desce po zimnym, zielonym oceanie. Pewnego dnia popłynęła w złym kierunku i zorientowała się dopiero wtedy, kiedy spojrzała za siebie i nie zobaczyła brzegu.
Pisałam w głowie opowiadanie, a Tommy robił swoje, jedną ręką trzymając mnie za koński ogon.
Myślałam o niej, o tej dziewczynie na desce, kiedy nagle Tommy zaklął i zjechał ze mnie. Tata wyciągnął z samochodu najpierw jego, a potem mnie. Rzucił Tommy’ego na ziemię i wepchnął mnie do naszej starej toyoty.
Kiedy wyjeżdżaliśmy z parkingu, zerknęłam ukradkiem na tatę. Wydało mi się, że po policzku płyną mu łzy, ale równie dobrze mógł to być odblask reflektorów odbijających się od nocnej mgły.
Zaczęłam coś mówić. Nie pamiętam co.
– Cicho – powiedział.
To było prawie trzy lata temu.
Od tamtej pory tata nie patrzył mi w oczy i nie rozmawiał ze mną, w każdym razie nie tak naprawdę.

1.

W dniu zakończenia drugiej klasy kazali nam opróżnić szafki. Zerwałam plan lekcji, który na początku semestru przykleiłam taśmą po wewnętrznej stronie drzwiczek, i dorzuciłam go do stosu makulatury piętrzącego się obok moich stóp. Wcześniej wylądowało tam dziewięćdziesiąt pięć procent pierdół, które wkuwałam jak głupia przez cały rok. Jaki sens miało całe to tak zwane uczenie się, skoro na koniec i tak wszystko trafiało na śmietnik? Zachowałam tylko wypracowania z rozszerzonego angielskiego. Nie przyznałabym się do tego, gdyby ktoś mnie zapytał, ale pomyślałam sobie, że może będę chciała część z nich jeszcze raz przeczytać. Na przykład to, które napisałam, kiedy przerabialiśmy Władcę much. Naprawdę poruszyła mnie ta książka, przemoc i brutalna walka o przetrwanie, którą wygrywają najsilniejsi. Niektóre dzieciaki z mojej klasy kompletnie nic nie załapały. Jeremy Walker zapytał: „Dlaczego chłopcy na wyspie nie mogli się zwyczajnie dogadać?”.
A Caitlin Spinelli zdziwiła się naiwnie: „To nie wiedzieli, że współpraca zwiększyłaby ich szanse na przeżycie?”.
Heloł! Przyjrzyj się, co się dzieje na korytarzach w twojej szkole, Spinelli: jesteśmy dzikusami! Nie ma czegoś takiego jak wspólne szukanie lepszego rozwiązania. Ani dzielenie się zyskami z popularności z mniej popularnymi. Ani pomaganie kolegom w dźwiganiu zbyt dużego ciężaru, żebyśmy mogli razem dobiec do mety. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Być może Caitlin Spinelli patrzy na to z innej perspektywy, bo bez problemu załapałaby się do plemienia zwycięzców.
Tak czy inaczej pan North skomentował moje wypracowanie fioletowym cienkopisem. Czerwonym poprawia błędy ortograficzne i gramatyczne, ale kiedy chce pokazać, że coś mu się naprawdę podobało, używa fioletowego.
Napisał: „Widać, że masz wiele ważnego do powiedzenia, Deanna”.
Wiele ważnego.
– Ty! Lambert!
Skoro już o dzikusach mowa, Bruce Cowell i jego sfora niedoszłych gwiazd sportu, wywalanych z każdej drużyny z powodu niesportowej postawy i/lub zażywania zakazanych substancji, regularnie co tydzień musieli wyskoczyć z jakimś idiotyzmem.
Bruce oparł się o szafki.
– Seksownie dziś wyglądasz, Lambert.
Tucker Bradford, kluchowaty i czerwony na twarzy, przysunął się do mnie i powiedział:
– Taa. Zdaje się, że w tym roku urosły ci cycki.
Dalej grzebałam w szafce. Zeskrobałam z segregatora kawałek cukrowej laseczki z Bożego Narodzenia. Powiedziałam sobie w duchu, że to ostatni dzień szkoły, a ci goście właśnie ją skończyli. Jeśli wytrzymam następne pięć minut, nie będę musiała już nigdy w życiu ich oglądać.
Jednak pięć minut to trochę długo, a ja czasami po prostu nie potrafię utrzymać języka za zębami.
– Może – palnęłam, wskazując palcem klatę Tuckera. – Ale i tak są mniejsze od twoich.
Bruce i jego fagasy, którzy obserwowali tę scenę z pewnej odległości, ryknęli śmiechem. Tucker jeszcze bardziej poczerwieniał na twarzy, o ile to w ogóle możliwe. Pochylił się nade mną i zionął mi w twarz smrodliwym oddechem z nutką napoju izotonicznego.
– Nie wiem, po co zgrywasz nieprzystępną, Lambert – wycedził.
W tym rzecz: Pacifica to durna dziura z jednym porządnym liceum, w którym wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą i jak już raz zaczną o tobie gadać, to nie przestaną, dopóki jakiś inny głupi dzieciak nie podłoży się jeszcze bardziej. Z tym że moja historia utrzymywała się na topie od ponad dwóch lat. No bo pomyślcie sami: facet z ostatniej klasy przyłapany z opuszczonymi spodniami na ósmoklasistce przez jej ojca („Nigdy w życiu! Przez jej ojca? Na jego miejscu popełniłbym samobójstwo!”). Niełatwo coś takiego przebić. Ekscytowano się tym na korytarzach, w szatniach, na imprezach i na tyłach klas od chwili, gdy Tommy następnego dnia przyszedł do szkoły i natychmiast, z najdrobniejszymi szczegółami, opowiedział o wszystkim swoim kumplom, chociaż zdawał sobie sprawę, że mój brat, Darren, skopie mu za to tyłek (i skopał). Kiedy w dziewiątej klasie przeszłam do liceum Terra Nova, cała szkoła uważała, że zna całą prawdę o Deannie Lambert. Kiedy ktoś na mnie patrzył, od razu wiedziałam, o czym myśli. Bo ja myślałam o tym samym, ilekroć spojrzałam w lustro.
Więc kiedy Tucker owionął mnie smrodliwym oddechem i rzucił swoją inteligentną uwagę, nie była to zwykła, pospolita obelga, pasująca do każdej dziewczyny. W siedmiu parszywych słowach podsumował całe moje życie. Za coś takiego musiałam mu się odpowiednio odwdzięczyć. Zaczęłam od pokazania środkowego palca (klasyka zawsze się sprawdza). Następnie wycedziłam kilka trafnie dobranych epitetów pod adresem jego matki i na zakończenie zasugerowałam, że może woli chłopców.
I szybko się rozejrzałam za jakimś nauczycielem albo innym odpowiedzialnym dorosłym, na wypadek gdyby Tucker, Bruce i spółka nie zamierzali poprzestać na słowach. Szkoda, że nie pomyślałam o tym wcześniej.
– Po co zgrywasz cnotkę, Lambert? Po co udajesz, że się nie puszczasz, skoro wszyscy wiemy, jak jest naprawdę? – Pokazał na siebie i swoich kolegów. – My wiemy, że się puszczasz. Ty to wiesz. I wie to twój tata, więc…
– Nie macie jakichś kociaków do potorturowania albo coś? – rozległ się głos w głębi korytarza.
Jeszcze nigdy w życiu tak się nie ucieszyłam na widok Jasona.
– Nie twój interes, śmieciu! – wrzasnął przez ramię Tucker.
Jason sunął w naszą stronę tym swoim niespiesznym, niedbałym krokiem, szurając po podłodze czarnymi glanami, jakby podnoszenie nóg uważał za zbyt męczące. Mój bohater. Mój najlepszy przyjaciel.
– Czy aby nie skończyliście wczoraj liceum? – zapytał. – To trochę żałosne, że się jeszcze tutaj kręcicie.
Bruce chwycił Jasona za poły dżinsowej kurtki i pchnął go na szafki. Gdzie są, do diabła, wszyscy dorośli? Czyżby całe ciało pedagogiczne zwiało na Wyspy Bahama natychmiast po ostatnim dzwonku?
– Zostaw go – powiedziałam.
– Daj spokój, stary, nie mamy czasu na to gówno – odezwał się jeden z kumpli Tuckera. – Obiecaliśmy Maksowi, że na czwartą skombinujemy browar.
– Taa – zgodził się Tucker. – Za dziesięć minut mój brat kończy pracę w Fast Marcie. Potem będą chcieli zobaczyć nasze dokumenty.
Bruce puścił Jasona i jeszcze raz spojrzał mi prosto w oczy.
– Szkoda na ciebie czasu, Lambert – wycedził.
Patrzyliśmy, jak odchodzą korytarzem i znikają za zakrętem. Kopnęłam ze złością stos makulatury u moich stóp.
– Wszystko gra? – spytał Jason.
Kiwnęłam głową. U mnie zawsze wszystko grało.
– Muszę jeszcze tylko oddać książkę do francuskiego i to będzie oficjalny koniec drugiej klasy.
– Najwyższa pora. Gdzie teraz?
– Do Denny’ego?
– Dobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *